Witam

Witam wszystkich na moim pierwszym blogu o Zutarze. Zapraszam do czytania i oceny.

piątek, 8 czerwca 2012

Bezimienny Wędrowiec


Dzisiaj tak na krótko, ale mam nadzieję, że rozdział przypadnie wam do gustu :)

Z nieba lunął gruby deszcz mocząc każdą część mojego ubrania. Buty ze skóry zaczęły już nawet przemakać, co zdarza się dodyć rzadko. Coraz wolniej brnęłam przez ogromne zaspy śniegu, które jak na złośc robiły się jeszcze bardziej twardsze z każdym kolejnym krokiem. Zdyszana i zmarznięta przykucnęłam nad śniegiem i zdjęłam błękitne rękawiczki z prawej dłoni, aby na własnej skórze poczuć chłód śnieżnobiałego pyłu, który oplótł moją wioskę jak gruby sznur. Odwróciłam głowę, aby spojrzeć na wioskę, która była już dość daleko za mną. Nikt jeszcze nie wybrał się dalej, niż poza lodowy mur. Nawet mężczyźni polowali wewnątrz okręgu.
Kiedyś babcia opowiadała mi o człowieku, który kilkanaście lat temu wybrał się na długą wycieczkę, którą nazwał "badawczą". Chciał dowiedzieć się czegoś więcej o kontynencie, na którym żyje, więc sprzeciwil się ludziom, których horyzonty widzenia kończyły się na lśniącym, śniegowym murze. Samotnie wyruszył z małym plecaczkiem, pełnym jedzenia oraz pergaminu do sporządzenia map. Jego marzeniem było stać się sławnym, jako człowiek, który ukazał ciemnogrodowi - czyli naszemu plemieniu, nowe trasy do przebycia. Podobno znaleziono go martwego przy Lodowym Jeziorze, trzymającego w dłoni pióro z zamarzniętym atramentem i narysowaną mapą trasy. Było na niej wiele dziwnych znaków, których znaczenia nie rozpoznano. Jakiś czas później, odnaleziono jego dziennik, w którym opisywał każdy szczegół dnia i nocy spędzonych poza osadą. Ostatnie zdania brzmiały: "Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek zajdę tak daleko. Granica lodu i oceanu, dwóch rzczy pochodzących z wody, tyle że pod inną nazwą i kształtem. Tak blisko, a jednak zbyt daleko od siebie, by połączyć się w całość. Tak samo i ja, blisko życia i śmierci, już czuję jak upływają ze mnie ostatnie cząstki istnienia. Widzę białe światło, które miga jakby chcąc mnie do siebie przywołać. Nie mogę się już dlużej opierać. Ale muszę wspomnieć jeszcze o jednym. Ten ocean jest..."
Nie wiadomo do tej pory, co miał na myśli Bezimienny Wędrowiec, pisząc ostatnie zdanie. Żaden mieszkaniec osady nie jest w stanie rozwikłać zagadki, którą pozostawil po sobie jeden z wielkich ludzi naszego plemienia.
Po śmierci Wędrowca, pochowano go w tym samym miejscu, w którym go znaleziono. Słyszałam, że na grobie postawiono lodową chatkę. Krąży pogłoska, że każdy, kto jest bliski śmierci ujrzy w niej dym wydobywający się z komina i samego Bezimiennego Węrdowca, który jest gotów ulżyć twej niedoli i bezpiecznie zaprowadzić cię do migającego światła, przynoszącego ukojenie przerażonej duszy. I już na zawsze będziesz mógł zamieszkać z nim w chatce, aby wspomagać kolejnych poszukiwaczy przygód.
Zadrżałam na samą myśl o tej historii o jakimś duchu mieszkającym w lodowaj chatce. Dlaczego akurat teraz, gdy jestem na pustkowiu pełnym śniegu, lodu i bieli, muszę przypominać sobie takie opowieści? Mimo, że to tylko bzdurne bajki, teraz zaczęłam się ich bać.
Ręce, mimo że otulone były grubym futrem i skórą, zaczęły przesiąkać panującym wokoło mrozem. Czułam, jak zimnoe wdziera się do każdego zakamarku mojego ciała, drażniąc je i osłabiając. Byłam dość daleko od wioski, więc nie wróciłabym przed nocą, która jest jeszcze mroźniejsza niż dzień. Pozostawało mi tylko iść naprzód w poszukiwaniu jakiegoś schronienia. Potem może zastanowiłabym się nad powrotem do osady. Tylko... po co miałam tam wracać? Seiki nagle zniknął, wraz z całą swoją rodziną. Nikt nie wie, dokąd się udali i wszyscy sprawiają wrażenie, jakby trzymali coś w sekrecie. Dom rodziny mojego najlepszego przyjaciela stoi opuszczony, gdyż nikt nie ma ochoty w nim zamieszkać. Kto normalny nie skorzystałby z okazji, aby posiąść tak wspaniałą willę i to za darmo? Nawet słyszałam, iż myślano o zburzeniu jej. Lecz nikt nie chce mi wyjaśnić, o co w tym wszystki chodzi.

Po kilku godzinach tułaczki- tak bynajmniej sądzę, iż było to kilka godzin (nie mam jak określić ogólnego czasu, który spędziłam na brnięciu przez śnieżne zaspy), dotarłam na śnieżnobiałe wzgórze. Zapewne wszyscy w osadzie już smacznie śpią. Mniemam, iż jest już dosyć późno, chociaż niebo tego nie ukazuje. Noc Polarna ma się zacząć za kilka dni, więc muszę nacieszyć się jasnym światłem, póki jeszcze mogę. I muszę go dobrze wykorzystać.
Zdyszana, głodna i spragniona, dojrzałam w oddali coś małego, połyskującego ostrym światłem. Wyglądało jak mały domek zbudowany z lodu. Zmrużyłam delikatnie oczy, aby przyjżeć się mu dokładniej. Ku mojemu zaskoczeniu, naprawdę stała tam niewielka chatka z zamrożonej wody. Od razu podskoczyłam na myśl o Bezimiennym Wędrowcu. Czyżby stał tam budynek z opowiadania?
Zaczęłam iść w stronę obiektu, aż moim oczom ukazała się skromna chata. Dumna z mojego osiągnięcia, stanęłam prosto, obserwując to niecodzienne dzieło. Historia o duchu, który tam mieszkał, znów przyprawiła mnie o dreszcze. Mimowolnie spojrzałam w górę i zobzczyłam jasny dym, wydobywający się w malutkiego otworu. Moje źrenice rozszerzyły się, a serce zaczęło bić coraz szybciej. Czyżbym... czyżbym była już bliska śmierci?
Wpatrując się na dach chatki, nawet nie zauważyła, iż nie jestem tam sama. Przede mną stanęła ciemna postać, odziana w kruczoczarny płaszcz. Blada dłoń zmierzała w moim kierunku...

7 komentarze:

Kobieta z Pustyni pisze...

Moim kierunku...i co dalej!?
Mam nadzieje, że ciąg dalszy nastąpi szybko ;D
Nadal nie wiem o co chodzi z tym Seikim, ale i tak uwielbiam to opowiadanie.
Skąd nazwa Madame Red, jeśli mogę zapytać.?
Co myślisz o Legendzie, bo ja uważam, że mi odbiło.;)
No dobrze, czekam z niecierpliwością na następny rozdział.
Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Arweno, nie można dodać komentarza na twój blog, spróbuj coś tam zmienić, może będzie możliwość komentowania opowiadania.

Weronika pisze...

Arwena: Madame Red jest to nazwa pewnej postaci z anime Kuroshitsuji :)

Kobieta z Pustyni pisze...

Aaaa z tego anime, nie oglądałam. Muszę kiedyś to obejrzeć ;D

Weronika pisze...

Nawet powinnaś, bo jest świetne :D To jedno z moich ulubionych anime. Trochę horroru, akcji i humoru.

Kobieta z Pustyni pisze...

W takim razie, wakacyjne wieczory będę oglądać anime Kuroshitsuji ;D dziwna nazwa^^

Kobieta z Pustyni pisze...

Naprawiłam tą sprawę z komentarzami.
Zapraszam do komentowania.
Pozdrawiam,
Arwena.

Prześlij komentarz